Private

WAYN

0 min min read - November 7, 2006

Next article

Private

Wiele dni minęło od ostatniej notki. Może i lepiej. W końcu nie ma sensu pisać bez powodu. No tak, ale powody były. Czego więc zabrakło. Po trochu czasu, po trochu weny. Zupełnie poświęciłem się przeżywaniu, zamiast dokumentować starannie każdy kolejny dzień. Jak pisałem. Może i lepiej – dziś mam naprawdę o czym napisać. ludzie szukają sensacji. Poczekajmy więc i na nie. Wtedy powstanie nowa notka. Czy pisać o pracy? Na pewno nie za wiele. Dlaczego? Wystarczy, że powiem, że jestem zadowolony, czuję, że się spełniam, czuję się doceniony i że mam możliwość rozwoju. Czy mogę chcieć czegoś więcej? Niekoniecznie. Ale to nie znaczy, że zamierzam siadać na laurach. Nie. Chcę wykorzystać tą szanse maksymalnie. I tutaj mogę zaznaczyć, że bardzo dobrze, że tak, a nie inaczej ułożyło mi się życie. Mam idealnie wydzielony czas na sprawy osobiste, na szkołę i na pracę. Fakt… życia osobistego mogło by być więcej… Ale tak na razie jest lepiej. Dla obojga… ludzie szukają sensacji. Poczekajmy więc i na nie. Wtedy powstanie nowa notka. Tak, obojga. Ale o tym chyba już pisałem. Ruszyłem przeciw, nie słuchałem nikogo, nie żałuję. To co się działo dało mi… i nie tylko mi dużo do myślenia. Do zastanowienia się nad tym, co naprawdę jest ważne. Na czym nam naprawdę zależy. Taki porządny wstrząs… i jest lepiej. Tak chyba już u baranków jest. Jak u romantyków, nie potrafimy żyć w stabilnym świecie. Potrzebujemy wyzwań, ale też wojen… po to by się godzić. Dzięki temu zawsze pozostajemy sobą. Dzięki temu nasze uczucia nigdy nie gasną. ludzie szukają sensacji. Poczekajmy więc i na nie. Wtedy powstanie nowa notka. Jak się czuję? Jak człowiek spełniony. Widzę przyszłość w jasnych barwach. Jestem z kobietą, wspaniałą, uroczą, piękną, cudowną, inteligentną i czułą, która nie boi się przyznać do swoich błędów. Z kobietą, którą kocham i która – w co wierzę – odwzajemnia to uczucie w pełni. Mam pracę, która sprawia, że czuję się doceniony i idę naprzód. Mam wspaniałych przyjaciół, którzy sprawdzili się w ciężkich chwilach. I na tym skończę tą relację. Euforia jest miła… ale ludzie szukają sensacji. Poczekajmy więc i na nie. Wtedy powstanie nowa notka.

read more…

2 min min read - November 12, 2006

Previous article

Private

Weekend przeminął. Nie ma go już. Dla mnie był trochę dłuższy, bo dopiero jutro wejdę w szeregi WAYN.com. Co mnie czeka? Zobaczymy, na pewno coś nowego, co mnie najbardziej cieszy. Bo nowość zawsze oznacza rozwój. A i tak już postęp jakiś widzę po tym jak Visual Basic za pomocą OReillyego trafił do mojego CV. Niby nic, a jednak. Tak czy inaczej bardzo polecam książkę, jak i język – podoba mi się i teraz rozumiem trochę argumentację Billa (Szatana) Gates`a, gdy twierdził, że jest to najlepszy z języków, chociaż wciąż pozostaję wierny C. Jedno wiem na pewno. Na tyle na ile będę mógł opowiem wam jak minie ten dziewiczy dzień. Teraz mogę jedynie powiedzieć, że z 11 piętra PaZimu rozpościera się przepiękna panorama miasta, a zwłaszcza widać jezioro… ach… chętnie by się pożeglowało znowu. Co za tym idzie? Coś się skończyło. Co trzeba było przekazałem innym, bo jak pisałem wcześniej wiele moich dzieł już dojrzało i może być prowadzonych dalej przez kogoś innego. Ja sobie zostawiam mojego bloga – mojej enklawy egocentryzmu sielayowskiego (ciekawe czy na moją cześć nazwą jakiś zespół chorobowy w psychiatrii). I zostawiam go w tej formie w jakiej jest. Bo taki mi się najbardziej podoba. Jest taki – mój. Reasumując… cieszę się, że znów będę mógł żyć 8 godzin jednym życiem, a pozostałe 16 zupełnie osobnym. To bardzo kojące poczucie… będę miał w końcu czas dla siebie – brzusiu bój się. A co do reszty? Ile chcecie wiedzieć? Ile możecie? Może tyle że jestem spokojniejszy. Może też tyle, że znów nie słuchałem innych, nie zwykłem słuchać – i nie żałuję. Może to, że wierzę, że robię dobrze, bo robię tak jak mi mówi serce? Może to, że wiem, iż łącząc wolę dwóch dusz – nawet zbłąkanych można zdziałać cuda. Podoba mi się jedno powiedzenie – nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe - … Tak. To już nie ten Sielay, który lubi się mścić, udowadniać swoją wielkość. To ten Sielay, który wie, że liczy się człowiek, to co on czuje, to że chce, pragnie, że ma siłę zrobić pierwszy krok. Dlatego nie wacha się podać ręki i pociągnąć za sobą… Dlaczego? Bo kocha.

read more…

2 min min read - November 6, 2006