Private

Jeśli ktoś powie

1 min min read - April 16, 2005

Jeśli ktoś powie Tobie, że studia zaoczne są łatwe - nie wierz. Nie dość, że musisz ciężko pracować na czesne, uczyć się samemu bo wykłady i ćwiczenia pozostawiają dużo do życzenia, masz co któryś weekend zmarnowany to jeszcze padasz na pysk… bo nie masz kiedy wypocząć. Co masz z tego? To, że nie boisz się o brak doświadczenia zawodowego i nie płaczesz, że nie masz na piwo… ale czy warto? Sam nie wiem i wiem tyle, że jakby co jest za późno, a ja wolę to, że stałem się od razu Yuppie, a nie byłem zwykłym Żakiem. Nie lubię być zależny, dobrze wiecie o tym… No i jestem niby niezależny, spełniam swoje fanaberie etc.. Ale nie powiem. Lubię się rozwijać, ale nauki stricte mam dość. Koniec przemyślenia Co poza tym. Mam już czapsy i kantar. Jestem powalony, dlaczego. Nie pytajcie, jestem :D No i jeszcze to, że planuję odwalić stronkę w pełnym 3d, tak że będziecie mogli poruszać się po pokoju. Ale trochę jeszcze to pomęczę… no i tyle. Idę spać bo padam i źle się c

Next article

Private

I oto nadjechał. Powoli jego sylwetka wynurzyła się z cienia bramy. Proste plecy, czarna linia fraku i spojrzenie spod toczka tak pewne. Nawet ogier był wyjątkowo spokojny. Jakby był częścią jeźdźca. A ona? Stała bez ruchu. A może jej tam nie było? Jakie imie masz? Gdzie jesteś? Kim jesteś?Brak odpowiedzi. Wcale jej tam nie było. Ani nie było rumaka, fraku. Był on. Mógł sięgnąć. Mógł ruszyć i brać wszystko w okół. Co go mogło powstrzymać? Brał co chciał. Ale jej nie brał. Dlaczego? Bo nie było jej. Jak mógł brać czegoś, kogoś, kogo nie ma. Nie istnieje, a może po prostu nie dane jest mu wiedzieć kim / czym / jakim bytem jest owa Ona. Uśmiechnął się sam do siebie. Przetarł oczy. Powoli podniósł głowę. Nie… jeszcze chwilę pośpi.

read more…

1 min min read - April 17, 2005

Previous article

Private

Miałem pisać o jednej rzeczy, chcę napisać teraz o drugiej, a w rezultacie wyjdzie coś chyba zupełnie innego. Tak czy inaczej relacja z mojego życia doczesnego, jak zwykle zajmie niewielką część tejże notatki. Bo cóż mam powiedzieć. Wstałem rano, pojechał do pracy, wróciłem z pracy, poszedłem do Siory (nie mylić z Sista KaDe), wróciłem i siedzę. Kupiłem bryczesy i nauczyłem się czegoś o rzeczach, których nazw już nie pamiętam: wędzidło, nachrapnik, puślisko, naczółek, nagłówek, łęk, czaprak i takie inne tam… Ale nie o tym chcę pisać i więcej o tym nie napiszę, w tej notce bynajmniej. Co mnie naszło. Pamiętam jak piękne miałem marzenia będąc małym dzieckiem. Takie proste i tak niby realne. Takie piękne, czyste i tak silne. Nic nie było przeliczane na możliwości, słabości… nie. Ja mogłem wszystko i niby dziś tak samo patrzę na świat - to moje wszystko jest czymś innym, bo ta nieskończoność ma już granice. Wiele marzeń się spełnia. Wiele jest tylko środkiem czy drogą do innych. Inne jeszcze są efektem naszego pędu w nieznanym kierunku. Lubię pęd, lubię niewiedzę. I choć nienawidzę gdy coś kieruje moim losem, czuję to. Bo wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Czasem patrzę na to jak Tantal, będąc tak blisko upragnionego (ba! coraz i coraz to bliżej, aż do granic wytrzymałości) i jednocześnie najdalej ze wszystkich. Po co to wszystko? Czego ma to mnie nauczyć? Walki z impulsami? Instynktami? Altruizmu? Nauczyło mnie poniechania wszystkiego w obronie swojej godności. Ale co poza tym? Gdzie jest sens? Nie wiem. Wiem, tyle, że nauczyłem się czerpać radość z tego co jest mi dane, choć wiem, że i tak nie potrafię wykorzystać tego w pełni. I to jak to zrobić poznam, gdy stracę to na dobre… Patrzę na problemy młodszych, czasem starszych znajomych i wydają mi się takie proste. Czasem irytują. Mówię: Ja to też przeszedłem, wiem jak to jest. A tak naprawdę nie wiem nic. I przejdę je po raz kolejny w niewiedzy. I znów niczego się nie nauczę. Bo idealny nie jestem. Ale jedno zbliża mnie do ideału. Idealne wciąż mam marzenia. I ich nigdy się nie wyrzeknę…

read more…

2 min min read - April 14, 2005